^Góra strony

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5
foto5

6. Kazanie wygłoszone 1 X 1939 w kościele św. Józefa w Rudzie Śląskiej, kazanie na uroczystość Matki Bożej Różańcowej; I. niedziela października

Kazanie na uroczystość Matki Bożej Różańcowej

 

I. niedziela października

Jako olej wylany imię Twoje”

Najmilsi w Chrystusie Panu!

 

Starożytni, gdy morze się burzyło i niosło zniszczenie, lali na spienione, huczące, groźne fale oliwę. – Ile razy burza rozszaleje nad światem, a wały wód złych mocy, chcą nas i to co jest nam najdroższe zatopić, leje Kościół na spiętrzone fale oliwę i ona uspokaja burzę. Tą oliwą – w myśl słów przytoczonych na początku kazania, to święte imiona Jezusa i Marii, wymawiane w różańcu. – Tak, różaniec św. jest owym „olejkiem”, ową oliwą, wylaną na szalejące morze. I nigdy ta oliwa różańcowa nie zawiodła! Olej różańcowy zawsze burze uspokajał. Gdy Kościołowi groziły zagładą straszne herezje Waldensów i Albigensów, wówczas różaniec zło odwrócił. Szli na podbój Europy Turcy z potężną flotą, różaniec ich pokonał. I właśnie dzisiejsze święto ustanowione zostało na pamiątkę tego zwycięstwa różańca nad Turkami pod Lepanto.

Dziś znowu rozszalała groźna burza nad ludzkością. Świat został pogrążony w burzy wojennej. Mało jest takich rodzin, w której by ten smok wojenny kogoś nie pochłonął. Jednych starł swoimi ostrymi zębami zupełnie. Inni zdołali mu się z pazurów wyrwać, ale wszystkich przejmuje on zgrozą i obawą i na jego wspomnienie łza wyciska się z oka. – Najmilsi. Trzeba nam czym prędzej wylać oliwę różańcową, a ona znów uspokoi burzę. – Różaniec do ręki! Różaniec do ręki wy bracia i siostry różańcowi! Różaniec do ręki Tercjarze! Różaniec do ręki wy członkowie Akcji Kat.! Różaniec do ręki wy wszyscy, którym dobro ludzkości i wasze leży wam na sercu! Różaniec do ręki wy, których Pan Bóg doświadczył ciężko! Zamiast bluźnić, narzekać na Pana Boga, że tak srogo nas karze, weźmijcie różaniec do ręki, bo ten różaniec to broń potężna! Różaniec niejeden raz wyprowadził już ludzkość z nieszczęścia.

Początków różańca trzeba szukać w latach kiedy rozpoczęło się życie pustelnicze. Pustelnicy, którzy nie umieli czytać, a chcieli odmawiać psałterz, mieli powiązane na sznurku kamyki, lub pestki, a czasem po prostu węzełki i przesuwając je między palcami odmawiali „Pozdrowienie Anielskie” i „Ojcze Nasz”. – To przetrwało aż do 13 w.

Różaniec w dzisiejszej formie, bierze swój początek w 13 wieku, a jego twórcą jest św. Dominik za natchnieniem Najśw. Marii Panny, która objawiwszy mu się, kazała się modlić na różańcu. Legenda zaś tak tę scenę opisuje: Św. Dominik gromił w swych kazaniach błędy Albigensów w południowej Francji. Gdy o pomyślnym skutku swojej pracy niemal zupełnie zwątpił, szukał ucieczki u Matki Boskiej. W tym celu udał się do Tuluzy, gdzie padłszy na kolana w głębokiej zatopił się modlitwie. Prosił gorąco Boga i Najśw. Marię Pannę, o pomoc przeciw nieprzyjaciołom wiary chrześcijańskiej. Trzy dni i trzy noce tak trwał na modlitwie, gdy w tym ukazała mu się w pewnym oddaleniu Matka Boska, wśród wielkiego przepychu i okazałości. Otaczały ją trzy królowe, a każda królowa miała przy sobie jakby na usługi 50 panien. Pierwsza królowa była ubrana biało, druga czerwono, a trzecia złoto. Najśw. Marya Panna natychmiast objaśniła św. Dominikowi, co to znaczy, a mianowicie: trzy królowe, oznaczają 3 części różańca; 50 panien, z których składa się orszak każdej królowej, to 50 „Zdrowaś Maryo” każdej części. Kolor biały oznacza część radosną, czerwony – bolesną, a złoty – chwalebną.

Tajemnice poczęcia, narodzenia, życia i cierpień Syna mojego, równie jak jego zmartwychwstanie i uwielbienie, - dodała Matka Boska – otoczone i niejako oprawne ozdobnie w „Pozdrowienie Anielskie” i „Modlitwę Pańską”: oto jest mój różaniec, którym radować się pragnę. Wprowadź wszędzie te modlitwy. – Wtedy to jak dalej legenda mówi dzwony kościoła same zaczęły dzwonić. Ludzie tłumnie pośpieszyli do kościoła, a św. Dominik po gorącym kazaniu, jakie wygłosił do zebranych, sam głośno odmówił różaniec, w ten sposób, jak go dzisiaj odmawiamy, i wiernych zachęcał by go często odmawiali. Odtąd często uciekała się ludzkość w chwilach nieszczęść do tej modlitwy, a zawsze, okazała się ona bardzo skuteczna.

Ludzie uważają pewne modlitwy ułożone przez świętych, za szczególnie skuteczne. Np. chętnie ludzie mówią modlitwę św. Bernarda: „Pamiętaj o najdobrotliwsza Panno Maryo”. I jest ona rzeczywiście bardzo skuteczna. Bardzo skuteczne są pewne modlitwy do Serca Jezusowego, podane przez św. Maryę Małgorzatę itd. Sami jednak rozumiecie, że najskuteczniejsze to będą modlitwy ułożone przez samego Boga. A właśnie różaniec z tak[ich] modlitw się składa! „Ojcze Nasz” – wiadomo wam dobrze – ułożył sam Pan Jezus i sam nauczył Apostołów odmawiać tę modlitwę. „Zdrowaś Maryo” przyniósł Archanioł Gabryel z nieba, gdy jako poseł imieniem Trójcy Przenajśw. w czasie zwiastowania w Nazarecie Marię pozdrawiał. Te zaś słowa: „błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twego”, wypowiedziała św. Elżbieta – według Ewangelii – „Napełniona Duchem Św.” (Łuk. 1,41). To więc modlitwy od Boga pochodzące muszą być i są też rzeczywiście najskuteczniejsze. I to jest źródło wielkiej skuteczności różańca.

Drugą przyczyną niezwykłej potęgi różańca jest ta, że różaniec jest modlitwą podwójną. – Wiadomo wam, że modlitwa jest dwojaka: ustna, gdy wargi wasze szepczą modlitwę; myślna, gdy wargi nic nie mówią, a człowiek samą myślą modli się do Boga. Różaniec jest modlitwą i ustną i myślną zarazem. Usta mówią „Ojcze Nasz” i „Zdrowaś Maryo”, a myśl rozważa zarazem tajemnice.

Jeszcze jedna przyczyna skuteczności różańca to ta, że różaniec zawiera w sobie rozmyślanie. Rozmyślanie zaś jest rzeczą b. ważną dla życia duchowego. – Chcecie więc kogoś nawrócić, nauczcie go odmawiać różaniec, przyzwyczajcie go do częstego – nawet codziennego odmawiania różańca.

Wy członkowie bractw różańcowych, wy członkowie Akcji Kat., gorliwie rozszerzajcie nabożeństwo różańcowe, a zobaczycie, że ten wieniec róż – złożony Najśw. Maryi Pannie sprawi, że P.J. odejmie wieniec cierniowy, którym ludzkość jest opasana.

Ludzie mają różne wymówki, którymi bronią się przed różańcem. Razi ich to powtarzanie „Zdrowasiek”. Inteligentni mówią, księże, ja wolę inne modlitwy, różaniec, to przeraźliwa monotonia. Prości ludzie mówią, że różaniec to takie „klepanie”: wciąż jedno i to samo. Jeżeli rozglądniemy się w historii, to zobaczymy w ręku królów i książąt różnych państw i narodów różaniec. Znajdziemy królów, którzy różaniec uważali, jakby za drugie berło. O, jakże oni zawstydzają naszą dzisiejszą inteligencję, która sądzi, że ta modlitwa jest tylko dobra [dla] rzemieślnika lub wieśniaka. Różaniec jest modlitwą dobrą nie tylko dla prostaków, ale dla wszystkich, nawet najinteligentniejszych.

Pokochajmy różaniec bo przecież spływają na nas najrozmaitsze łaski. I tak niejednemu różaniec pomógł do nawrócenia. – Przed kilku laty skazano na śmierć 22 letniego człowieka, w jednym z miast w Alzacji. Właśnie miano wykonać wyrok śmierci. Tłumy ciekawych otaczały plac. Wszedł skazaniec w towarzystwie księdza. W ostatnim swoim słowie rzekł do księdza wyciągając z kieszeni różaniec. „Ten różaniec dała mi matka w dniu pierwszej Komunii św. Odmawiała go później ze mną, dając mi najrozmaitsze wskazania. Opuściłem ją później, zeszedłem na bezdroża, aż wreszcie zupełnie sprawiedliwie dostałem się do więzienia. W więzieniu zawziąłem się na Pana Boga i powiedziałem sobie, że się nie nawrócę. Pewnego dnia w kieszeni ubrania znalazłem ten różaniec. Całe życie stanęło mi przed oczami. Odmówiłem znów po latach zapomnienia różaniec. Niech go ksiądz odda mej matce, i powie żem się pojednał z Bogiem, że żałowałem serdecznie zmarnowanego życia i zmartwień jakie sprawiłem jej moim postępowaniem.

Różaniec nas obroni. W r. 1553 około 100 tys. Indian napadło znienacka na szczupłą, zaledwie 600 żołnierzy liczącą załogę hiszpańską. Przestrach tych ostatnich na widok tak licznego i okrutnego nieprzyjaciela był nie do opisania. Sami tylko zakonnicy św. Dominika nie upadali na duchu. Z różańcem w ręku stanęli na czele Hiszpanów i zachęcili ich wszystkich do wzywania Matki Bożej różańcowej na pomoc. Już ogromne hordy Indian stały gotowe do ataku, a dzikie ich okrzyki rozlegały się po obszernej dolinie. Już z obydwu stron trzymano dzidy i strzały do morderczej walki – gdy w tym Indianie, jakby różdżką tknięci czarodziejską, wzrok swój nagle podnoszą ku niebu, trwoga i przestrach ogarnia ich serca, przerażeni rzucają broń, sami dobrowolnie proszą o pokój i pokornie się poddają. Zdziwieni Hiszpanie pytają, co was spowodowało, że sami prosicie o pokój, kiedy was jest blisko 100 tys., a nas tylko 600? Wtedy Indianie im na to: „Czy wyście nic nie widzieli? Otóż my w tej samej chwili, kiedy mieliśmy na was uderzyć, aby waszą garstkę w pień wyciąć, widzieliśmy przed sobą w powietrzu wspaniałą postać przecudnej niewiasty, która trzymała rózgę w ręku i srodze nam groziła, więc nie chcemy już wojny, ale prosimy o pokój i chrzest”. – Jak się okazało była to postać Matki Boskiej Różańcowej, która pragnęła ocalić tych, którzy mają do niej nabożeństwo.

O potędze różańca niech nas przekona wreszcie następujące zdarzenie. Dwóch młodych księży wybrało się nad jezioro w Tyrolu. Nagle jeden zauważył na środku jeziora kołyszącą się próżną łódź „To zapewne któryś z rybaków – mówili do siebie – musiał niedbale łódź u brzegu uwiązać, a fala poranna uniosła ją na głębię. Podpłyńmy, zabierzmy łódkę ze sobą, a wyświadczymy biedakowi przysługę, bo może już dawno się niepokoi o nią, i szuka daremnie”. Podpłynęli, łódź jednak nie była pusta, na dnie jej ujrzeli człowieka z przestrzeloną na wylot piersią zanurzonego w kałuży krwi, co się sączyła z otwartej rany, obok niego leżało narzędzie samobójstwa – rewolwer. Nieszczęśliwy utracił całkowicie przytomność i słabe tylko dawał oznaki życia. Szybko więc powiosłowali do brzegu. Rannego przeniesiono do najbliższego domu. Zaczęto go cucić i powoli przyszedł do siebie. Na widok księży zacisnął pięści, oczy przybrały wyraz nienawiści i gniewu, a z ust jego posypał się gęsty grad przekleństw. Przeklinał ich za to, że go przyprowadzili do życia; mówił, że chce umrzeć, że w nic nie wierzy, ani w Boga, ani w życie przyszłe, - że do nieba nie myśli się dostać, a piekła się nie boi, że nikt nie ma prawa mu przeszkadzać w samobójczych zamiarach. – Nic nie pomogły łagodne napomnienia obydwu księży. Owszem, powodowały jeszcze większą wściekłość. Nagle obaj księża chwycili za nie odstępujące ich nigdy różańce, a uklęknąwszy u łóżka konającego poczęli się wspólnie modlić. Mała zielona izdebka stała się miejscem dziwnej, wstrząsającej sceny. Słychać tam było ciche, łagodne słowa powtarzanej na przemian modlitwy, przerywane co chwila wybuchami wściekłości dogorywającego samobójcy. Nieszczęśliwy w swoim zapamiętaniu tak daleko się posunął, że nie mogąc z powodu osłabienia w inny sposób znieważać obu kapłanów, pluł im w twarz krwawą pianą. Całą odpowiedzią na te zniewagi były powtarzające się nieustannie słowa różańca: „Święta Maryo, Matko Boża módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinie śmierci naszej. Amen”. Wreszcie siły konającego zaczęły opuszczać. Z piersi dobywał się mu się krótki, chrapliwy oddech. O uszy coraz wyraźniej obijały mu się słowa różańca. Przed oczami przesuwały mu się zwolna jedne po drugich tajemnice różańca. I wspomniał, jak małym dzieckiem będąc uczył się od matki pacierza; jak przy I Komunii św. dała mu na pamiątkę różaniec, jak jej przyrzekł, że i dzień jeden nie minie, by go na cześć Matki Boskiej nie zmówił. A potem? O, potem nastały złe, smutne dni zapomnienia o Bogu i o Maryi, dni co go wprowadziły w grzech i niewiarę, co mu do ręki włożyły narzędzie zbrodni … Po trawionej gorączką twarzy konającego poczęła się zwolna sączyć łza żalu, jedna, druga, dziesiąta, a do głosów księży odmawiających na przemian różaniec, dołączył się niebawem głos trzeci, drżący, nieśmiały i powtarzał za nimi z cicha słowa modlitwy: „Święta Maryo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinie śmierci naszej. Amen.” Wkrótce potem zaopatrzony sakramentami św. umarł na rękach swoich wybawców, błogosławiąc im i dziękując. Oto najmilsi, mamy przykład, jak skuteczną jest modlitwa różańca.

Mając te korzyści różańca przed oczami, pokochajmy tę modlitwę. Jest to modlitwa tak dla wszystkich przystępna, że ją odmawiać potrafią tak zarówno dorośli, jak i dzieci, - odmawiać w kościele i w domu, w drodze i na polu, na łożu boleści. Teraz, kiedy stoicie przed składami, to zamiast przeklinać, bluźnić przeciw Panu Bogu, obmawiać i oczerniać wszystkich, weź różaniec i odmawiać, a większa z tego korzyść, aniżeli z plotek. Jak to wzruszająca scena, kiedy w czasie ostatniej wojny na polu bitwy dogorywający młody żołnierz do towarzysza swego mówi słabnącym głosem: Wyjmij z tornistra różaniec i owiń około mej ręki; nie mogę już Maryę pozdrowić, ale ona rozumie co jej chcę powiedzieć.

Tak moi drodzy! Na wzburzone fale życia, szczególnie dziś w czasie wojny, w czasie tych bardzo dla nas ciężkich czasów, lejcie obficie oliwę różańca. Idźcie przez życie z różańcem w ręku. Umierajcie z różańcem w ręku! Przy pomocy tego różańca wyprośmy sobie spokojniejsze czasy. Przy pomocy tego różańca wyprośmy sobie także łaskę zbawienia. Amen.

 

Copyright 2018  Archidiecezja Katowicka