^Góra strony

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5
foto5

Anna Macha - matka Sługi Bożego

Wspomnienia Anny Macha - matki Sługi Bożego

Życiorys

Ksiądz Jana MACHA urodził się 18. stycznia 1914 r. w Chorzowie. Ojciec Paweł z zawodu ślusarz matka Anna z domu Cofałka byli pochodzenia robotniczo-chłopskiego. Gimnazjum Neoklasyczne ukończył w 1933 r. w Chorzowie. Po jednorocznych studiach na wydziale prawa uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, przenosi się na wydział teologiczny i od roku 1934 jest studentem Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie, które kończy jako magister teologii z wynikiem bardzo dobrym. Święcenia kapłańskie otrzymuje z rąk ks. biskupa Stanisława Adamskiego 25. czerwca 1939 r. Po krótkim okresie pracy w parafii pod wezwaniem Marii Magdaleny w Starym Chorzowie zostaje wikarym w parafii pod wezwaniem św. Józefa w Rudzie Śląskiej.

Początek jego pracy w tej parafii zbiega się z wybuchem II wojny światowej. Od pierwszych dni wojny ks. Jan Macha ma dobre rozeznanie w sytuacji. Wiedział, że polityka III Rzeszy pójdzie w kierunku zniszczenia tego co polskie i jako kapłan Polak nie mógł bezczynnie patrzeć na to co działo się dookoła niego. W czasie odprawianej kolędy w 1939 r. poznaje bliżej ciężkie warunki materialne rodzin polskich, których mężowie oraz synowie zostali aresztowani, rozstrzelani lub umieszczeni w obozach koncentracyjnych. W tym też czasie zrodziła się w nim myśl zorganizowania pomocy materialnej i duchowej dla tych rodzin. Organizuje od możniejszych Polaków pieniądze, sam do tego dokłada ile tylko może i rozdaje najbardziej potrzebującym polskim rodzinom. Udziela potajemnie ślubów w języku polskim, oraz naucza religii i podnosi na duchu rodziny Polskie. W roku 1939 w miesiącu październiku zostaje dowódcą Polskich Sił Zbrojnych na okręg Rudzko-Chorzowski. Placówka ta otrzymała kryptonim „Konwalia”. Działalność ks. Jana Machy sięgała aż na tereny Opolszczyzny o czym wspomina dzieło prof. Alojzego Targa p.t. „Śląsk w okresie okupacji niemieckiej”. Organizacja, którą dowodził ks. Jan Macha liczyła około 4000 członków, wydawała gazetkę „Świt”, której wyszło tylko 6 numerów, po czym powielacz przewieziono do Nowej Wsi a następnie do Ornontowic i zaniechano wydawania czasopisma, aby nie ściągnąć na trop Gestapo. Z czasem do organizacji dostali się niestety i ludzie będący na usługach Gestapo (Grolik, Kampert, Ulczok, Matejanka – słynna „krwawa Julka” – jako zbrodniarze wojenni skazani na karę śmierci w 1947 r). Od kiedy Gestapo wpadło na trop organizacji, działacze i członkowie tej organizacji byli śledzeni. Ks. Jan Macha był dwa razy wzywany na policję do Zabrza. W końcu 5. września 1941 r. na dworcu kolejowym Gestapo aresztowało ks. Jana Machę oraz porucznika wojska polskiego Ob. Skrzeka powieszonego publicznie w 1941 r. w miesiącu grudniu w Bytkowie.

Po aresztowaniu ks. Jan Macha razem z innymi aresztowanymi w międzyczasie członkami organizacji zostali umieszczeni w „Ersatz-Polizei Gefängnis Myslowitz”. Tam zaczęła się jego gehenna, która miała się skończyć dopiero 3.12.1942 r, a więc z chwilą wykonania wyroku kary śmierci przez ścięcie. Sto dwadzieścia uderzeń bykowcem w pośladki było częstą porcją jaką otrzymywał a ciało jego niewygojone odpadało mu jak podawali jego koledzy w przemycanych grypsach. Pomimo tego nikogo on nie wydał, kolegów pocieszał a za zbirów się modlił. Jeden z SS-manów kiedy przeczytał list ks. J. Machy w którym modlił się za oprawców powiedział: To jest święty albo idiota. Dnia 3.11.1941 r. ks. Jan Macha zostaje przewieziony do więzienia w Mysłowicach i umieszczony w celi razem z żydami. W czerwcu 1942 r. ks. Jan Macha zostaje przewieziony z Mysłowic do więzienia w Katowicach przy ul. Mikołowskiej. Dnia 17. lipca 1942 r. wyznaczono mu rozprawę która trwała od godziny 8-19-tej. Ponieważ jego obrońca zrzekł się obrony, oskarżony podczas rozprawy sam się bronił wygłaszając 2 godzinną mowę obronną. Jak należało przypuszczać sąd wydał wyrok kara śmierci przez ścięcie. Po rozprawie oskarżony ks. Jan Macha został odstawiony windą do podziemia więzienia katowickiego do celi skazańców. Wiadomość o skazaniu ks. Jana poruszyła cały Śląsk. Ówczesny Wikariusz Generalny Kurii Biskupiej w Katowicach wystosował listy do Nuncjusza Apostolskiego w Berlinie, oraz do Rady Adwokackiej, które zostały jednak bez odpowiedzi. Rodzina ks. Jana Machy robiła wszystko aby jego ratować i spowodować rewizję wyroku. Gestapo wiedząc o tym, za pośrednictwem swoich sługusów pilnie obserwuje rodzinę skazanego nasyłając jej „szpiclów”. Dnia 2.12.1942 r. skazany dowiaduje się, że wyrok na nim zostanie wykonany w nocy z 2 na 3 grudnia 1942 r. przygotowuje się spokojnie na śmierć i pisze do rodziny list pożegnalny, który dziś jest w posiadaniu jego matki. W Martyrologium Polonum zapisano 3.12.1942 r. ks. Jan Macha ścięty toporem za Polskę.

I tu z przykrością trzeba stwierdzić, że mimo ogromnych zasług jakie stracony oddał dla ludu polskiego na Górnym Śląsku w czasie okupacji hitlerowskiej nie otrzymał pośmiertnie podobnie jak i jego koledzy Tajnej Polskiej Organizacji Związku Walki Zbrojnej żadnego odznaczenia. Nasuwa się więc pytanie: KTO PONOSI WINĘ ZA TO NIEDOPATRZENIE.

 

Anna Macha – matka skazanego

(własnoręczny podpis)

 

Copyright 2018  Archidiecezja Katowicka